wtorek, 17 stycznia 2017

Chcesz być dobra? Skończ z rywalizacją

   W naszej zachodniej kulturze istnieje przekonanie, iż rywalizacja jest źródłem wszelkiego dobra. Przecież świetnie motywuje do działania, pomaga nam doskonalić siebie, osiągnąć wyznaczone cele szybciej, kiedy mamy rywala. Mało tego! Uważa się, że dzięki rywalizacji ludzka cywilizacja osiągnęła tak wiele, a dzieci wychowane w idei rywalizowania są lepiej przygotowane do dorosłego życia (bo przecież nasza rzeczywistość przypomina trochę wyścig szczurów). Jednak czy to prawda? O toż istnieje wiele badań, które negują pozytywny wpływ rywalizacji.



   Zacznijmy od tego, że niektórzy sądzą, że rywalizacja jest głęboko zakorzeniona w ludzkiej naturze, istniała od zawsze i na zawsze. To nie jest prawda! Wcześniej podstawą naszej cywilizacji była współpraca. Trzeba było pomagać innym, żeby samemu przetrwać.
    My sami nie lubimy rywalizacji. Stanowi ona poważne zagrożenie dla naszej samooceny (w rywalizacji zawszę jest wygrany-przegrany, czyli *w naszej psychice* lepszy-gorszy). Co najważniejsze, rywalizacja rozprasza nas od doskonalenia swoich umiejętności. Liczy się tylko bycie lepszym od rywala. Po co być świetnym w czymś, skoro muszę być tylko dobra, żeby kogoś pokonać?
   Bardzo przykrym i niepokojącym zjawiskiem jest również przesadna rywalizacja, tzn, "po trupach do celu". Chcemy być od kogoś lepszym, nie ważne jeżeli jest to krzywdzące dla nas, lub bardzo nieuczciwe.
Co powoduje rywalizacja?

  • Uczy postrzegania świata jako pola walki, a innych ludzi jako rywali
  • Przeszkadza nam w osiąganiu doskonałych wyników
  • Powoduje lęk, przed negatywną oceną ( w niektórych przypadkach uczucie strachu, złości, niechęci)
  • Zabija racjonalność działań
  • Obniża motywacje wewnętrzną
Jednak czy jest pozytywna rywalizacja?'

   Oczywiście! Nie można zaprzeczyć, że rywalizacja to napęd dla szybkiego rozwoju naszego świata. Dzięki rywalizowaniu z innymi sportowcy wciąż osiągają lepsze wyniki, a ty masz pewnie fajne wspomnienie, które powstało, kiedy chciałaś/eś udowodnić komuś, że nie jesteś gorsza. Powinnam raczej nazwać tego posta: "Dzięki jakiej rywalizacji będziesz dobra", no ale... nie będzie taki chwytliwy. Parę rzeczy których musisz przestrzegać, żeby trzymać się dobrej, zdrowej i lepszej (see what i did here?) rywalizacji:
  1.  Rywalizuj z samą sobą. Co z tego, że koleżanka osiągnęła lepszy wynik w sprzedaży danego produktu? Skoro ona pracuje tu już 5 lat i zawsze sprzedaje tyle samo np. kubków? Ty tu pracujesz 2 rok a twoja sprzedaż wzrosła o 50% od poprzedniego roku. Kto tu jest naprawdę zwycięzcą? 
  2. Kontroluj swoje emocje. Serio, po co masz się spinać?
  3.  Nie pędź za stadem. 
  4. Nie obrażaj innych
  5. Nie miej ego jak planety. Proszę.
"Nawet rywalizacja może być przy­jem­na gdy ludzie nie są so­bie wro­go nastawieni."

źródła: http://annastankiewicz.home.pl/data/documents/Ciemna_i_jasna_strona_rywalizacji.pdf
oraz gazetka dla nauczycieli wfz 2011r., która trafiła w moje ręce.

sobota, 7 stycznia 2017

Dlaczego pokochałam jogę i ty tez możesz

Na Jogę zaczęłam chodzić już w te wakacje. Dlaczego? Z prostej przyczyny. Chciałam się porozciągać, czego sama bardzo nie lubiłam robić. Nie sądziłam, że joga da mi o wiele więcej niż samo "rozciąganie".
  Na pierwsze zajęcia poszłam w wakacje 2015, na Azoty Arena (Szczecin) odbywały się darmowe zajęcia i poszłam na nie z moją dobrą przyjaciółką. Niestety za pierwszym razem mi się nie spodobało co tylko dowodzi, iż
"Żeby znaleźć to co lubisz, trzeba próbować nowych rzeczy. I to nie raz, czy dwa"

Na kolejne zajęcia poszłam za rok. Tym razem było lepiej, chodziłam regularnie przez miesiąc. No, ale znowu przestałam. Dopiero 3 miesiące temu powróciłam i nie wyobrażam sobie przestać uprawiać jogę. Dlaczego?


~Przez ponad godzinę o niczym nie myślę. Nie wiem, czy tez tak masz, jakby twoje myśli przypominają wagoniki w rollercoasterze. Pędzą w twojej głowie: nowe pomysły, problemy, rozwiązania problemów, plany na przyszłość, ale również plany co zamierzam zjeść na kolacje. One sobie pędzą, a ja się męczę. Kiedy uprawiam jogę to jedyny moment w ciągu dnia(no może oprócz snu), kiedy mój mózg po prostu się wyłącza. Niesamowite uczucie. Skupiam się tylko na swoim oddechu, na tym co mówi instruktorka, a cały inny świat został jakby w szatni.

~Głęboka relaksacja,czystszy umysł i fale alfa. O tym, że Joga relaksuje nie muszę chyba nikomu  mówić. ALE czy wiesz co to są fale alfa w twoim mózgu? 
   Neurolodzy dzielą prądy mózgowe na pasma referencji (częstotliwość). Są to np. Fale delta (bardzo niska częstotliwość, 1-4 cykle na sec. W stanie głębokiego snu albo przed śmiercią) , fale theta(zmęczenie, zasypianie. 4-8 cykle), fale beta(12-28) i gamma (80-100). A fale alfa? (8-13). To nie jest jawa, ani sen. Ten stan nie jest jakimś osłupieniem umysłowym, tylko stanem kiedy jesteśmy zapatrzeni w siebie i mamy podwyższoną inteligencje. Fale alfa są często wykorzystywane w szybkim uczeniu się etc. Właśnie dzięki nim, kiedy wracam do szatni, do "reszty świata" nagle podejmuje jakoś trudną decyzje i problem który miałam, nie jest wcale taki duży jak o nim myślałam.*

~ Joga jest kompletnie inna niż wszystko. Naprawdę jeżeli miałabym przyrównać jogę do czegoś innego, to nie wiedziałabym do czego.  

~Jestem taka gibka. Już po 3 miesiącach trenowania widzę spore efekty. Mogę podnieść wysoko nogę, zrobić pług, panować nad swoim oddechem i nie bać się swojego ciała. Stawy są o wiele bardziej sprężyste.

~Aktywność, która nie tylko ćwiczy ciało, ale również i umysł

~Jogę może wykonywać każdy. Serio każdy. Lubie chodzić na te zajęcia jeszcze z tego względu, że każda osoba różni się od innej. Jestem np, taka ja, która ma 17 lat, pani która ma 60, pan który ma ok 30. Po prostu każdy! Na zajęcia chodzi również pani, która nie ma jednej ręki. Powiedz mi teraz, że jakiś fizyczny aspekt cię ogranicza. Jesteś zbyt energiczny/a? Ja również!  Wszędzie mnie zawsze pełno, co chwile coś robię, gadam, aż mi się jadaczka nie może zamknąć. Jednak dzięki jodze przez chwile jestem spokojna,

~świetnie wpływa na tarczycę i wiele chorób. 


A ty próbowałaś/eś już jogi? Jak nie to spróbuj! poważnie!
*** Duża część tekstu o falach alfa, jest przepisana z książki " Dzieci szczęścia" Hermann Scherer

niedziela, 1 stycznia 2017

Co robić w 2017?

 Wow, niesamowite. Jest już 2017 r. Przecież rok temu był 2007! w 2017 r będę kończyła 17 lat, czyli został mi tylko rok do osiągnięcia pełnoletności i oficjalnie zakończę bycie dzieckiem (prawnie, oczywiście. O samowystarczalności i dojrzałości dorosłego mogę tylko pomarzyć).
  Kiedy to minęło?! Przecież wczoraj szłam do podstawówki, nienawidziłam czytanek i chciałam zostać prawnikiem. A teraz? Teraz jestem już taka stara!  Żart, oczywiście (trochę nie), ale wciąż nie mogę ogarnąć, gdy ktoś mówi o "najmłodszych", "dzieciach", "trzeba się nimi mocno opiekować" nie ma na myśli mnie.

No! ale na nostalgie, przyjdzie czas kiedy indziej. Ja mam dla was moje postanowienia noworoczne, parę challenges (czelendży?) oraz pomysłów jak urozmaić sobie rok 2017!


Postanowienia:

1. Nie zaniedbuj nauki. Podciągnij średnią. Serio, tak sobie odpuściłam w tym roku, że to poezja.
2. Przeczytaj 30 książek. W tym kilka z tego challenge:





3. Napisz 20 wierszy i jeżeli będą dobre, opublikuj je.
4. Ćwicz Jogę 3x w tygodniu (wpis o jodze już nie długo!)
5. Jako, że dostałam pod choinkę lustrzankę i mam już sprzęt na rozwijanie swojej fotograficznej pasji, chce wziąć udział w tym fotograficznym challenge:

Dla inspiracji parę moich zdjęć:



6. Uczyć się niemieckiego 5x w tygodniu!
7. Wróć do Blogowania
8. W końcu wytrenuj sobie sześciopak.
9. Nie zlewaj ludzi *w porządku ludzi*
10. Sprzątaj i mniej porządek
11.  Na 17 urodziny zrób sobie tajny tatuaż. Mam już wymyślony jaki i w jakim miejscu :)
12. Nie spędzaj piątków samotnie
13. Śpij 7,5 h nie mniej, nie więcej.
14.Ryzykuj.
14. Wróć do bycia wolontariuszem.


Inne pomysły, które możesz zrobić, a ja się nad nimi zastanawiam

1. Dołącz do klubu książkowego
2. Pójdź parę razy do kosmetyczki
3. Spędzaj któryś posiłek ze swoją rodziną
4. Oszczędzaj

niedziela, 4 grudnia 2016

"Zamień chemię na jedzenie" Co mnie nauczyło?

     Witam śliczne i zapowiadam mój powrót na bloga :) Dzisiaj chcę napisać o znanej już w Polce książce. Mianowicie "Zamień chemię na jedzenie" naszej rodaczki Julity Bator. Nie będzie to recenzja (no może w dalszej części), bardziej kilka rzeczy, które mnie zaskoczyły i chciałabym się podzielić z moimi czytelnikami tą wiedzą :)




   Autorka książki, to mama chorowitych pociech. Kiedy zaczęła zauważać zależność pomiędzy chemią, a chorobami dzieci, postanowiła wyeliminować ją całkowicie z żywienia swojego i swojej rodziny. O to kilka jej odkryć:


  • Nigdy nie myślałam nad tym, że żywność ekologiczna jest o tak wiele lepsza od tej z supermarketu. Może dlatego, iż jest dla mnie za droga. Jednak ta książka uświadomiła mi, że warto takie jedzenie kupować, pomimo wysokiej ceny. Powinno się również kupować warzywa, owoce od rolników, którzy uprawiają tradycyjne rolnictwo (czyli bez pestycydów itd.). Ich cena nie musi znacząco różnić się od warzyw i owoców supermarketowych. Nie kupujmy również nowalijek. Lepiej ograniczać warzywa mrożone, z tego samego powodu, co  supermarketowe. Najlepiej kupować sezonowe warzywa od rolników :)

  • Jeżeli chleb to tylko na zakwasie. Zanim przeczytałam to dzieło, nie zwracałam uwagi z czego oprócz mąki został zrobiony chleb. Oczywiście ważny dla mnie był typ i rodzaj mąki, wiedziałam, żeby nie kupować chleba głęboko mrożonego. NO ALE BIEDNE DROŻDŻE? Co one komu zrobiły?! Okazało się, iż w chlebie drożdżowym, nie są przyswajane pewne mikroelementy zbóż i chleb ten, może wywoływać dolegliwości żołądkowe. Tragedii jeszcze nie ma, ale chleb na zakwasie te mikroelementy przyswaja, ma działanie przeciwnowotworowe. Zakwas jest źródłem prozdrowotnych bakterii probiotycznych.

  • Nie gotujemy kaszy, ryżu etc. w plastikowych woreczkach! Gotowanie plastiku powoduje wydzielanie toksycznych substancji, które później jemy razem z produktem, który gotowaliśmy! Do tego ryż oraz kasze są smaczniejsze bez dodatku plastiku ;). Warto również używać jak najmniejszej ilości wody do gotowania (żeby nie uciekały nam do niej wartości odżywcze)

  • KASZA MANNA NIE JEST ZDROWA! I ta informacja zrujnowała mój cały światopogląd. Nie żartuje. Kasze mannę kocham, uwielbiam, bez niej żyć nie mogę. Wiedziałam, że kasza manna powstaje z mielenia pszenicy. Jakoś nie połączyłam ze sobą dwóch faktów, iż w dzisiejszych czasach, pszenica jest technologicznym majstersztykiem. Ma za zadanie pobudzać apetyt, podwyższać cukier we krwi, powoduje stany zapalne różnych narządów, aktywuje nieprawidłowe reakcje immunologiczne  (przeciwdziałanie dwóm ostatnim jest dla mnie bardzo ważne, ze względu na moje choroby), negatywnie wpływa na układ kostny. Co za tym idzie, kasza manna powoduje to samo. JEDNAK JEST ROZWIĄZANIE! Ekologiczna kasza manna nie jest pozbawiona wartościowych substancji odżywczych i nie jest technicznie modyfikowana, przez co nie powoduje powyższych dolegliwości. Zresztą patrzcie na różnice: 

  • Spożywanie jabłek w dużych ilościach wcale nie wyjdzie nam na zdrowie. Według raportu EWG z 2012 r. to są warzywa i owoce najbardziej skażone pestycydami:
  1. Jabłka
  2. seler
  3. słodka papryka
  4. Brzoskwinie
  5. nektarynki
  6. winogrona
  7. szpinak 
  8. sałata
  9. ogórki
  10. borówki
  11. ziemniaki
Za to najmniej skażone są:
  1. cebula
  2. kukurydza
  3. ananas
  4. awokado
  5. kapusta
  6. groszek cukrowy
  7. szparagi
  8. mango
  9. bakłażan
  10. kiwi
  11. kantalupa 
  12. słodkie ziemniaki
  13. grejpfruty
  14. arbuzy
  15. grzyby
  • Najlepsze oleje do smażenia (Roślinne) to: oliwa z oliwek, pestek winogron, rzepaku

  • Nie kupujemy soli kuchennej! ponieważ została oczyszczona z wartościowych minerałów. Lepiej wybrać kamienną lub morską.

  • woda przegotowana wcale nie jest lepsza od tej z kranu. Podgrzewanie nie powoduje rozpadu szkodliwych substancji, wręcz przeciwnie zagęszcza je.

  • patelnia taflowa jest rakotwórcza.
No to chyba na tyle z moich najważniejszych odkryć. Oczywiście pominęłam wiele, nie powiedziałam nic o mięsie, rybach mleku bo tego zwyczajnie nie jadam i mało mnie to interesowało. Książkę bardzo polecam. Jak dla mnie obowiązkowa lektura dla wszystkich interesantów zdrowego żywienia. Książka posiada również 83 przepisów, których niestety w większości nie mogłam zrealizować, bo miały produkty odzwierzęce, ale nawet dla weganów coś się znalazło. Np, przepis na szczęśliwą krówkę, napój ryżowy. łatwo się czyta, autorka często pisze w sposób żartobliwy :). Polecam 10/10

piątek, 22 lipca 2016

Sobotnie Poranki: bananowo-czekoladowa jajecznica bez jajek

  Nie wiem czemu nazwałam to jajecznicą, bo nawet w najmniejszym stopniu te danie nie przypomina smaku jajecznicy. Aczkolwiek (tak sprawdziłam, można zacząć zdanie od "aczkolwiek" i nie stawiamy wtedy przecinka) na patelni zachowuje się tak samo. Odkryłam ten przepis próbując wykreować omleta, ale... coś mi nie wyszło.


Co potrzebujesz?

(tak umyłam blat .-.)




- pół kubka płatków owsianych
- mleko (ja użyłam ryżowe). Tylko tyle, żeby zamoczyć płatki
- 1,5 banana (jeżeli są małe, wtedy weź dwa)
- kako według uznania
- daktyle (mogą być rodzynki)


Sposób:

Płatki zalej mlekiem i poczekaj chwile, niech zmiękną. Banany stratuj widelcem. Pokrój daktyle na drobne kawałki. Wymieszaj składniki z kako. Rozgrzej patelnie i smaż jak jajecznice. uważaj, żeby nie przypalić.




niedziela, 3 lipca 2016

Tygodniowy, treningowy plan na wakacje

Hej, przyznam się bez bicia, że bardzo długo mnie nie było. Wzasadzie od założenia bloga nie zrobiłam sobie przerwy większej niż tygodniowej, aż do teraz. Powód? Mam strasznego lenia. Nic mi się nie chcę. Jakby wraz z końcem roku szkolnego, odebranie świadectwa wyssało ze mnie całą motywacje. Nie chce mi się ćwiczyć, wychodzić z domu, gotować... Jedyne co bym robiła to oglądała i czytała  Grę o Tron pod kołdrą i wyjadała masło orzechowe łyżką. No ale koniec tego! Właśnie rozpisuje sobie plan w kalendarzu i zamierzam się go trzymać!

   Jeżeli masz teraz takiego lenia jak ja, spróbuj wykonać moje treningi. Jestem średniozawansowana, z małym budżetem, dlatego ćwiczę w domu. Nie lubię nudy, dlatego staram się, żeby każdy trening był inny. Zapraszam też do mojego poprzedniego planu: klik

Dzisiaj jest niedziela więc zaczynamy trochę od tyłu, ale kościół mówi, że niedziela to początek tygodnia, więc... chyba zostałam katoliczką w trenowaniu.

Niedziela- Uda oraz pośladki. od kilku tygodni wykonuje trening Agaty Zając. Naprawdę świetna autorka fitnesowego bloga. link do treningu. Wykonuje rozgrzewkę, 3 serie po 15 powtórzeń, rozciąganie.

Poniedziałek- Bieg na 5 km. Staram się biegać 1 km na około 6 min. czasami mniej, czasami więcej, zależy od podłoża.

Wtorek- Joga/odpoczynek. Byłam na Jodze raz w życiu, średnio, co prawda, mi się podobało, ale w postanowieniach noworocznych napisałam sobie, żeby chodzić na jogę. Chociaż w wakacje, spróbuje to spełnić.

Środa- Wolne/ ewentualnie taniec, Zuba itd. Lubię zostawić sobie jeden dzień bez planowania

Czwartek- Ramiona/ brzuch. Znowu trening z Bloga zacnych blogerów ^^. Ramiona wykonuje 3x10 z obciążeniem 3 kg. Brzuch 2x15  klik

Piątek- wolne :)

Sobota- Plecy&Klatka. Tym razem pilates ;) rozgrzewka, po czym po dwa razy każde wideo.

wtorek, 31 maja 2016

Sztuka nie noszenia makijażu

    Postanowiłam, że przez tydzień, dwa, nie będę nosić makijażu, by oczyścić moją cerę. Nie sądziłam, że wywołam tym sporą reakcję innych.
    Kiedy spotkałam się z przyjaciółką, od razu zapytała się mnie: "Czemu jesteś taka sante?". Wychodząc z domu, tata zadał mi pytanie: "Dlaczego jesteś bardzo blada?". Po przyjściu do szkoły, parę osób zmartwiło się, z jakiego powodu wyglądam na zmęczoną. Nie spodziewałam się, że taka błahostka, zmieni w jaki sposób inni mnie postrzegają. Zdziwiłam się również, bo ucierpiała moja pewność siebie. Przez te pytania oraz świadomość, że  nie wyglądam tak dobrze, jak zawsze, nie chodzę dumnie z uniesioną głową. Przecież to tylko kolorowy krem, korektor i szczoteczka z czarnym tuszem. Takie małe rzeczy nie powinny zmieniać najmniejszych zmian w postrzeganiu samej siebie. A jednak. Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego tak się dzieje. Niektórzy ludzie, mają sporo kompleksów, makijaż sprawia, że mogą je ukryć. Jednak to nie mój problem, więc w czym rzecz?
       Myślę, że niektórzy dzięki makijażowi chcą udawać kogoś, kim nie są. Kiedy ktoś jest ciągle smutny, często zakłada maskę pewności siebie, żeby nikt nie zorientował się, co się dzieje naprawdę. Uważam, że makijaż to moja maska pewności siebie. Zakładam ją, bo jakimś dziwnym trafem sprawia, że podnoszę własną wartość. A kiedy człowiek lepiej osobie myśli, może więcej. 
      Miałam napisać artykuł na lekcji polskiego, właśnie to napisałam. Wywołałam tym sporą dyskusję w klasie. Nauczycielka dopowiedziała jeszcze, że ludzie stają się trochę tacy, jak postrzegają nas inni. Miała w tym sporo racji. Jeżeli wszyscy wokół ciebie mają cię za inteligentną osobę, w końcu zaczniesz się tak zachowywać. Makijaż sprawia, że moja cera wygląda na czystą, oczy wydają się większe, a usta pełniejsze, dzięki temu inni postrzegają mnie za ładniejszą osobę. Przez to ja, będę czuła się ładniejsza. A jeżeli myślisz, że jesteś ładna, nie będziesz miała skrupułów, by do kogoś podejść. Nie będziesz się bała, że wyśmieją twoją brzydotę. Dzięki temu będziesz mogła przenosić góry.
   A ty, dlaczego nosisz makijaż? Masz może maskę, którą zakładasz lub kompleksy, jakie chcesz ukryć? Zapraszam do komentowania :).