wtorek, 18 kwietnia 2017

10 książek, które mam zamiar przeczytać

Przyznam szczerze, że posty typu: "książki do przeczytania" kocham czytać. Po prostu są świetne. Mogę  poznać zainteresowania autora bloga oraz zobaczyć książki, które mogą nie zaciekawić. Dlatego stwierdziłam, że zrobię własną serie ;) 

1. Trening siłowy dla bystrzaków - Szukałam książki tego typu i szukałam, aż w końcu znalazłam i kupiłam. Jestem z niej bardzo zadowolona. Ma  sobie wszystko! Jak poprawnie wykonywać ćwiczenia, jak rozpisywać sobie treningi, jak odpoczywać. Już zaczęłam ją czytać i naprawdę gorąco polecam :) Szczególnie dla początkujących.




2. Dieta roślinna na co dzień- Autor jednego z moich ulubionych kanałów na youtube o weganizmie określił tę książkę jako najlepszy poradnik o odpowiednim żywieniu się na diecie roślinnej. Są tam rozdziały o prawidłowym żywieniu matek w ciąży, sportowców, nastolatków.



3. Złodziejka książek - Jeżeli nie słyszałeś/aś o tej książce to gdzie ty żyjesz? Pod kamieniem? Ekranizacja tej powieści osiągnęła ogromny sukces. Książka opowiada o dziewczynce, która czyta skradzione książki podczas II wojny światowej. 



4. Pamięć na zawołanie- Nigdy nie jest za późno na naukę o... nauce.  Techniki zapamiętywania są różne. Z tej książki planuje się dowiedzieć jak jeszcze mogę się uczyć.

5. Jeszcze jeden oddech - Historia chirurga, który opisuje swoje życie, zanim umarł na raka. 






6. Sekrety urody koreanek - O tej książce było głośno dość nie dawno. Wtedy każda bjuti guru ją chwaliła. 






7.  Biegnąca z wilkami- o Archetypie dzikiej kobiety. Polecone przez wspaniałą autorkę bloga- "manufaktura radości'.







8. Mówiąc inaczej. - książka o poprawnej polszczyźnie. Napisana przez cudowną vlogerkę- Pauline.






9. Neurobiologia- Myślę nad studiami medycznymi, wiec będę się starać czytać jak najwięcej medycznych książek ;)






10. Pełny system samoleczenia się tao- znalazłam tą książkę na bookcrossingu i od razu wzięłam do torebki. 



sobota, 8 kwietnia 2017

Ku lepszej organizacji- poranek

Hej, jak tam? Dzisiejszy post, będzie kolejnym z serii ku lepszej organizacji. Dla tych co nie czytali poprzedniego: Wraz z wiosną i przebudzeniem się do życia, próbuję się lepiej zorganizować. O to kilka moich porad jak dobrze zacząć dzień :)

1. Dzień zacznij... Dzień wcześniej! to naprawdę ważne, żeby mieć przygotowane rzeczy na rano (mój post o tym klik).

2. Napij się wody.

3. Wywietrz pokój i pościel łóżko. To naprawdę pomaga. Dzięki temu, że pościeliliście łóżko nie wrócicie do niego na "jeszcze pięć minut", a dzięki wywietrzeniu będziecie mieć więcej energii.

 4. Poćwicz chwilkę. Ja akurat mam dzisiaj wolne, więc poszłam na siłownie. Jednak rano dobrze jest zrobić 10-15 minut jogi, rozciągania się, trening brzucha.

5. Przygotuj się do wyjścia z domu. ( serio 3x szybciej ci pójdzie ci jak zrobisz to wieczorem)

   Jeszcze parę rzeczy o których nie napisałam:
   Trzymaj to, co potrzebujesz blisko siebie. Latanie za wszystkim po domu zajmuje DUŻO czasu.
   Łącz czynności. Np. maluj się i jedz.


6. Jeszcze nie wychodź! Usiądź przy biurku i ogarnij w plannerze co masz dzisiaj do zrobienia.

7. Zainspiruj i zmotywuj się! Dla mnie działa prowadzenie dzienniczka z tym co robiłam, zjadłam i za co jestem wdzięczna. Uzupełniam ten dziennik dniem wczorajszym i wiem, co powinnam zrobić dzisiaj, żeby było lepiej. :)

8. No leć na ten autobus, bo się spóźnisz!

A tak na poważnie, wstaje godzinkę wcześniej i zdążam zrobić wszystko.

niedziela, 2 kwietnia 2017

Ku lepszej organizacji- wieczór

Cześć. Pierwsze promyki słońca, lekki wiaterek, Wielkanoc, piwko na świeżym powietrzu i świeżo ogolone, białe nogi. Jednym słowem wiosna się zaczęła i to w wielkim stylu! Co za tym idzie? Mamy w sobie dużo energii i dajemy drugą szanse naszym postanowieniom noworocznym. Ja również. 

Najlepszym sposobem na otrząśnięcie się po długiej (chociaż w tym roku nie za długiej) zimie jest.. dobra organizacja! A ja mój zorganizowany dzień zaczynam... wieczorem :) Dlaczego? Mogę dłużej pospać rano i moje przygotowanie do wyjścia jest spokojniejsze. Czego chcieć więcej?

1. Ogarnij wokół siebie. 

Nie mówię tu o szalonych porządkach i myciu okien. Po prostu troszkę ogarnij, żeby było względnie czysto.



2. Umyj swoje gąbeczki, pędzle do makijażu.

3. Przygotuj ciuchy do ubrania

4. Przygotuj swój lunch i produkty do zrobienia śniadania.

  To pozwala zaoszczędzić najwięcej czasu. Przygotowanie wcześniej lunchu pozwala oszczędzić od 2-20 min. A śniadania? 5-10

5. Spakuj się . <==Nie zapomnij o butelce wody!




 



sobota, 28 stycznia 2017

Dzieci Szczęścia



Sięgnęłam po tę książkę, ponieważ z tytułu wywnioskowałam, iż będzie ona poradnikiem pozytywnego myślenia. Okazała się być czymś zupełnie innym.

   Autor opisuje w niej jak być tytułowym "Dzieckiem Szczęścia"- przedsiębiorczym człowiekiem, który osiągnie sukces w życiu, społecznym indywidualistą, osobą wykorzystującą swoje szansy... Podczas lektury miałam wrażenie, że każdy może założyć firmę, która zabłyśnie na arenie międzynarodowej, taką jak McDonald czy IKEA. Jednak nie jest to czysto poradnik motywacyjny. Pokazuje ona podejście do życia osobistego, szczęścia, pieniędzy.

  Bardzo mi się podobało to, że Herman Scherer pokazuje jak ważne jest myślenie poza granicami naszego umysłu. Trzeba łamać zasady  i sposób myślenia narzucone nam przez społeczeństwo czy system oświaty. Po co chcieć podnieść swoje obroty o 1000zł, jeżeli możesz je zwiększyć  o 2x ? Mało tego! można być najlepiej zarabiającą osobą w swojej branży. Autor nie pisze tego jako pustych, motywujących słów. Daje, również, przykłady z życia osób, którym się to udało. Przy czym każda historia jest o człowieku, który nie jest geniuszem, szczęściarzem, czy bogaczem. Pokazuje zwykłą osobę, taką jak ja czy ty. Oni po prostu mieli odwagę, ambicję i pomysł, dzięki któremu wybili się przed szereg.

   Autor to człowiek dziwny.... ale i genialny.  Odziedziczył 5 mln euro długu po rodzicach, który spłacił co do jednego euro. Dzisiaj jego obroty rocznie wynoszą kilka mln. Jednak jego zachowania często bywają dla mnie abstrakcyjne. On nie kupuje swojego mieszkania, tylko mieszka na wynajmie z tylko kilkoma nie zbędnymi meblami. Płaci za loty I klasą  nieco ponad klasę ekonomiczną. Podziwiam go, bo robi co chce, nie ma bosa i żyje z dnia na dzień.
  Mocno polecam dla osób które prowadzą własną firmę, albo nie maja odwagi jej założyć. Jednak nie tylko. Myślę, że książka sprawdzi się u każdego :)

Najlepsze cytaty ( a było ich dużo):


  • Kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy, za pieniądze, których nie mamy- po t, żeby zaimponować ludziom, których nawet nie lubimy.
  • Na czym polega Geniusz? 1% inspiracji 99% potu. - Edison
  • Jeżeli w chwili podejmowania decyzji nie było pytania czy jest ona dobra czy zła... jest to dobra decyzja
  • Jedyny nie bezpieczny światopogląd to ten reprezentowany przez ludzi, który świata w ogóle nie widzieli
  • Rzeczy które posiadamy rzadko zachowają swój czar, które miały zanim je posialiśmy
  • Myśl, że  świat bez nas będzie trwał dalej jest trudna do zniesienia. Właściwie to zabawne, bo akceptujemy, że świat istniał przed naszym przyjściem na świat
  • Większość chce iść do nieba, tylko dlatego, iż boją się pójść do piekła
  • Każda wizja, jest zamaskowanym strachem
  • 5 zasad Szansy:
  1. Szanse nie wyglądają jak szanse
  2. Nie mają nic wspólnego z wizjami
  3. Nie spadają z nieba jak manna
  4. Nigdy nie występują w przyszłości
  5. Nie podlegają żadnym regułom.

wtorek, 17 stycznia 2017

Chcesz być dobra? Skończ z rywalizacją

   W naszej zachodniej kulturze istnieje przekonanie, iż rywalizacja jest źródłem wszelkiego dobra. Przecież świetnie motywuje do działania, pomaga nam doskonalić siebie, osiągnąć wyznaczone cele szybciej, kiedy mamy rywala. Mało tego! Uważa się, że dzięki rywalizacji ludzka cywilizacja osiągnęła tak wiele, a dzieci wychowane w idei rywalizowania są lepiej przygotowane do dorosłego życia (bo przecież nasza rzeczywistość przypomina trochę wyścig szczurów). Jednak czy to prawda? O toż istnieje wiele badań, które negują pozytywny wpływ rywalizacji.



   Zacznijmy od tego, że niektórzy sądzą, że rywalizacja jest głęboko zakorzeniona w ludzkiej naturze, istniała od zawsze i na zawsze. To nie jest prawda! Wcześniej podstawą naszej cywilizacji była współpraca. Trzeba było pomagać innym, żeby samemu przetrwać.
    My sami nie lubimy rywalizacji. Stanowi ona poważne zagrożenie dla naszej samooceny (w rywalizacji zawszę jest wygrany-przegrany, czyli *w naszej psychice* lepszy-gorszy). Co najważniejsze, rywalizacja rozprasza nas od doskonalenia swoich umiejętności. Liczy się tylko bycie lepszym od rywala. Po co być świetnym w czymś, skoro muszę być tylko dobra, żeby kogoś pokonać?
   Bardzo przykrym i niepokojącym zjawiskiem jest również przesadna rywalizacja, tzn, "po trupach do celu". Chcemy być od kogoś lepszym, nie ważne jeżeli jest to krzywdzące dla nas, lub bardzo nieuczciwe.
Co powoduje rywalizacja?

  • Uczy postrzegania świata jako pola walki, a innych ludzi jako rywali
  • Przeszkadza nam w osiąganiu doskonałych wyników
  • Powoduje lęk, przed negatywną oceną ( w niektórych przypadkach uczucie strachu, złości, niechęci)
  • Zabija racjonalność działań
  • Obniża motywacje wewnętrzną
Jednak czy jest pozytywna rywalizacja?'

   Oczywiście! Nie można zaprzeczyć, że rywalizacja to napęd dla szybkiego rozwoju naszego świata. Dzięki rywalizowaniu z innymi sportowcy wciąż osiągają lepsze wyniki, a ty masz pewnie fajne wspomnienie, które powstało, kiedy chciałaś/eś udowodnić komuś, że nie jesteś gorsza. Powinnam raczej nazwać tego posta: "Dzięki jakiej rywalizacji będziesz dobra", no ale... nie będzie taki chwytliwy. Parę rzeczy których musisz przestrzegać, żeby trzymać się dobrej, zdrowej i lepszej (see what i did here?) rywalizacji:
  1.  Rywalizuj z samą sobą. Co z tego, że koleżanka osiągnęła lepszy wynik w sprzedaży danego produktu? Skoro ona pracuje tu już 5 lat i zawsze sprzedaje tyle samo np. kubków? Ty tu pracujesz 2 rok a twoja sprzedaż wzrosła o 50% od poprzedniego roku. Kto tu jest naprawdę zwycięzcą? 
  2. Kontroluj swoje emocje. Serio, po co masz się spinać?
  3.  Nie pędź za stadem. 
  4. Nie obrażaj innych
  5. Nie miej ego jak planety. Proszę.
"Nawet rywalizacja może być przy­jem­na gdy ludzie nie są so­bie wro­go nastawieni."

źródła: http://annastankiewicz.home.pl/data/documents/Ciemna_i_jasna_strona_rywalizacji.pdf
oraz gazetka dla nauczycieli wfz 2011r., która trafiła w moje ręce.

sobota, 7 stycznia 2017

Dlaczego pokochałam jogę i ty tez możesz

Na Jogę zaczęłam chodzić już w te wakacje. Dlaczego? Z prostej przyczyny. Chciałam się porozciągać, czego sama bardzo nie lubiłam robić. Nie sądziłam, że joga da mi o wiele więcej niż samo "rozciąganie".
  Na pierwsze zajęcia poszłam w wakacje 2015, na Azoty Arena (Szczecin) odbywały się darmowe zajęcia i poszłam na nie z moją dobrą przyjaciółką. Niestety za pierwszym razem mi się nie spodobało co tylko dowodzi, iż
"Żeby znaleźć to co lubisz, trzeba próbować nowych rzeczy. I to nie raz, czy dwa"

Na kolejne zajęcia poszłam za rok. Tym razem było lepiej, chodziłam regularnie przez miesiąc. No, ale znowu przestałam. Dopiero 3 miesiące temu powróciłam i nie wyobrażam sobie przestać uprawiać jogę. Dlaczego?


~Przez ponad godzinę o niczym nie myślę. Nie wiem, czy tez tak masz, jakby twoje myśli przypominają wagoniki w rollercoasterze. Pędzą w twojej głowie: nowe pomysły, problemy, rozwiązania problemów, plany na przyszłość, ale również plany co zamierzam zjeść na kolacje. One sobie pędzą, a ja się męczę. Kiedy uprawiam jogę to jedyny moment w ciągu dnia(no może oprócz snu), kiedy mój mózg po prostu się wyłącza. Niesamowite uczucie. Skupiam się tylko na swoim oddechu, na tym co mówi instruktorka, a cały inny świat został jakby w szatni.

~Głęboka relaksacja,czystszy umysł i fale alfa. O tym, że Joga relaksuje nie muszę chyba nikomu  mówić. ALE czy wiesz co to są fale alfa w twoim mózgu? 
   Neurolodzy dzielą prądy mózgowe na pasma referencji (częstotliwość). Są to np. Fale delta (bardzo niska częstotliwość, 1-4 cykle na sec. W stanie głębokiego snu albo przed śmiercią) , fale theta(zmęczenie, zasypianie. 4-8 cykle), fale beta(12-28) i gamma (80-100). A fale alfa? (8-13). To nie jest jawa, ani sen. Ten stan nie jest jakimś osłupieniem umysłowym, tylko stanem kiedy jesteśmy zapatrzeni w siebie i mamy podwyższoną inteligencje. Fale alfa są często wykorzystywane w szybkim uczeniu się etc. Właśnie dzięki nim, kiedy wracam do szatni, do "reszty świata" nagle podejmuje jakoś trudną decyzje i problem który miałam, nie jest wcale taki duży jak o nim myślałam.*

~ Joga jest kompletnie inna niż wszystko. Naprawdę jeżeli miałabym przyrównać jogę do czegoś innego, to nie wiedziałabym do czego.  

~Jestem taka gibka. Już po 3 miesiącach trenowania widzę spore efekty. Mogę podnieść wysoko nogę, zrobić pług, panować nad swoim oddechem i nie bać się swojego ciała. Stawy są o wiele bardziej sprężyste.

~Aktywność, która nie tylko ćwiczy ciało, ale również i umysł

~Jogę może wykonywać każdy. Serio każdy. Lubie chodzić na te zajęcia jeszcze z tego względu, że każda osoba różni się od innej. Jestem np, taka ja, która ma 17 lat, pani która ma 60, pan który ma ok 30. Po prostu każdy! Na zajęcia chodzi również pani, która nie ma jednej ręki. Powiedz mi teraz, że jakiś fizyczny aspekt cię ogranicza. Jesteś zbyt energiczny/a? Ja również!  Wszędzie mnie zawsze pełno, co chwile coś robię, gadam, aż mi się jadaczka nie może zamknąć. Jednak dzięki jodze przez chwile jestem spokojna,

~świetnie wpływa na tarczycę i wiele chorób. 


A ty próbowałaś/eś już jogi? Jak nie to spróbuj! poważnie!
*** Duża część tekstu o falach alfa, jest przepisana z książki " Dzieci szczęścia" Hermann Scherer

niedziela, 1 stycznia 2017

Co robić w 2017?

 Wow, niesamowite. Jest już 2017 r. Przecież rok temu był 2007! w 2017 r będę kończyła 17 lat, czyli został mi tylko rok do osiągnięcia pełnoletności i oficjalnie zakończę bycie dzieckiem (prawnie, oczywiście. O samowystarczalności i dojrzałości dorosłego mogę tylko pomarzyć).
  Kiedy to minęło?! Przecież wczoraj szłam do podstawówki, nienawidziłam czytanek i chciałam zostać prawnikiem. A teraz? Teraz jestem już taka stara!  Żart, oczywiście (trochę nie), ale wciąż nie mogę ogarnąć, gdy ktoś mówi o "najmłodszych", "dzieciach", "trzeba się nimi mocno opiekować" nie ma na myśli mnie.

No! ale na nostalgie, przyjdzie czas kiedy indziej. Ja mam dla was moje postanowienia noworoczne, parę challenges (czelendży?) oraz pomysłów jak urozmaić sobie rok 2017!


Postanowienia:

1. Nie zaniedbuj nauki. Podciągnij średnią. Serio, tak sobie odpuściłam w tym roku, że to poezja.
2. Przeczytaj 30 książek. W tym kilka z tego challenge:





3. Napisz 20 wierszy i jeżeli będą dobre, opublikuj je.
4. Ćwicz Jogę 3x w tygodniu (wpis o jodze już nie długo!)
5. Jako, że dostałam pod choinkę lustrzankę i mam już sprzęt na rozwijanie swojej fotograficznej pasji, chce wziąć udział w tym fotograficznym challenge:

Dla inspiracji parę moich zdjęć:



6. Uczyć się niemieckiego 5x w tygodniu!
7. Wróć do Blogowania
8. W końcu wytrenuj sobie sześciopak.
9. Nie zlewaj ludzi *w porządku ludzi*
10. Sprzątaj i mniej porządek
11.  Na 17 urodziny zrób sobie tajny tatuaż. Mam już wymyślony jaki i w jakim miejscu :)
12. Nie spędzaj piątków samotnie
13. Śpij 7,5 h nie mniej, nie więcej.
14.Ryzykuj.
14. Wróć do bycia wolontariuszem.


Inne pomysły, które możesz zrobić, a ja się nad nimi zastanawiam

1. Dołącz do klubu książkowego
2. Pójdź parę razy do kosmetyczki
3. Spędzaj któryś posiłek ze swoją rodziną
4. Oszczędzaj

niedziela, 4 grudnia 2016

"Zamień chemię na jedzenie" Co mnie nauczyło?

     Witam śliczne i zapowiadam mój powrót na bloga :) Dzisiaj chcę napisać o znanej już w Polce książce. Mianowicie "Zamień chemię na jedzenie" naszej rodaczki Julity Bator. Nie będzie to recenzja (no może w dalszej części), bardziej kilka rzeczy, które mnie zaskoczyły i chciałabym się podzielić z moimi czytelnikami tą wiedzą :)




   Autorka książki, to mama chorowitych pociech. Kiedy zaczęła zauważać zależność pomiędzy chemią, a chorobami dzieci, postanowiła wyeliminować ją całkowicie z żywienia swojego i swojej rodziny. O to kilka jej odkryć:


  • Nigdy nie myślałam nad tym, że żywność ekologiczna jest o tak wiele lepsza od tej z supermarketu. Może dlatego, iż jest dla mnie za droga. Jednak ta książka uświadomiła mi, że warto takie jedzenie kupować, pomimo wysokiej ceny. Powinno się również kupować warzywa, owoce od rolników, którzy uprawiają tradycyjne rolnictwo (czyli bez pestycydów itd.). Ich cena nie musi znacząco różnić się od warzyw i owoców supermarketowych. Nie kupujmy również nowalijek. Lepiej ograniczać warzywa mrożone, z tego samego powodu, co  supermarketowe. Najlepiej kupować sezonowe warzywa od rolników :)

  • Jeżeli chleb to tylko na zakwasie. Zanim przeczytałam to dzieło, nie zwracałam uwagi z czego oprócz mąki został zrobiony chleb. Oczywiście ważny dla mnie był typ i rodzaj mąki, wiedziałam, żeby nie kupować chleba głęboko mrożonego. NO ALE BIEDNE DROŻDŻE? Co one komu zrobiły?! Okazało się, iż w chlebie drożdżowym, nie są przyswajane pewne mikroelementy zbóż i chleb ten, może wywoływać dolegliwości żołądkowe. Tragedii jeszcze nie ma, ale chleb na zakwasie te mikroelementy przyswaja, ma działanie przeciwnowotworowe. Zakwas jest źródłem prozdrowotnych bakterii probiotycznych.

  • Nie gotujemy kaszy, ryżu etc. w plastikowych woreczkach! Gotowanie plastiku powoduje wydzielanie toksycznych substancji, które później jemy razem z produktem, który gotowaliśmy! Do tego ryż oraz kasze są smaczniejsze bez dodatku plastiku ;). Warto również używać jak najmniejszej ilości wody do gotowania (żeby nie uciekały nam do niej wartości odżywcze)

  • KASZA MANNA NIE JEST ZDROWA! I ta informacja zrujnowała mój cały światopogląd. Nie żartuje. Kasze mannę kocham, uwielbiam, bez niej żyć nie mogę. Wiedziałam, że kasza manna powstaje z mielenia pszenicy. Jakoś nie połączyłam ze sobą dwóch faktów, iż w dzisiejszych czasach, pszenica jest technologicznym majstersztykiem. Ma za zadanie pobudzać apetyt, podwyższać cukier we krwi, powoduje stany zapalne różnych narządów, aktywuje nieprawidłowe reakcje immunologiczne  (przeciwdziałanie dwóm ostatnim jest dla mnie bardzo ważne, ze względu na moje choroby), negatywnie wpływa na układ kostny. Co za tym idzie, kasza manna powoduje to samo. JEDNAK JEST ROZWIĄZANIE! Ekologiczna kasza manna nie jest pozbawiona wartościowych substancji odżywczych i nie jest technicznie modyfikowana, przez co nie powoduje powyższych dolegliwości. Zresztą patrzcie na różnice: 

  • Spożywanie jabłek w dużych ilościach wcale nie wyjdzie nam na zdrowie. Według raportu EWG z 2012 r. to są warzywa i owoce najbardziej skażone pestycydami:
  1. Jabłka
  2. seler
  3. słodka papryka
  4. Brzoskwinie
  5. nektarynki
  6. winogrona
  7. szpinak 
  8. sałata
  9. ogórki
  10. borówki
  11. ziemniaki
Za to najmniej skażone są:
  1. cebula
  2. kukurydza
  3. ananas
  4. awokado
  5. kapusta
  6. groszek cukrowy
  7. szparagi
  8. mango
  9. bakłażan
  10. kiwi
  11. kantalupa 
  12. słodkie ziemniaki
  13. grejpfruty
  14. arbuzy
  15. grzyby
  • Najlepsze oleje do smażenia (Roślinne) to: oliwa z oliwek, pestek winogron, rzepaku

  • Nie kupujemy soli kuchennej! ponieważ została oczyszczona z wartościowych minerałów. Lepiej wybrać kamienną lub morską.

  • woda przegotowana wcale nie jest lepsza od tej z kranu. Podgrzewanie nie powoduje rozpadu szkodliwych substancji, wręcz przeciwnie zagęszcza je.

  • patelnia taflowa jest rakotwórcza.
No to chyba na tyle z moich najważniejszych odkryć. Oczywiście pominęłam wiele, nie powiedziałam nic o mięsie, rybach mleku bo tego zwyczajnie nie jadam i mało mnie to interesowało. Książkę bardzo polecam. Jak dla mnie obowiązkowa lektura dla wszystkich interesantów zdrowego żywienia. Książka posiada również 83 przepisów, których niestety w większości nie mogłam zrealizować, bo miały produkty odzwierzęce, ale nawet dla weganów coś się znalazło. Np, przepis na szczęśliwą krówkę, napój ryżowy. łatwo się czyta, autorka często pisze w sposób żartobliwy :). Polecam 10/10

piątek, 22 lipca 2016

Sobotnie Poranki: bananowo-czekoladowa jajecznica bez jajek

  Nie wiem czemu nazwałam to jajecznicą, bo nawet w najmniejszym stopniu te danie nie przypomina smaku jajecznicy. Aczkolwiek (tak sprawdziłam, można zacząć zdanie od "aczkolwiek" i nie stawiamy wtedy przecinka) na patelni zachowuje się tak samo. Odkryłam ten przepis próbując wykreować omleta, ale... coś mi nie wyszło.


Co potrzebujesz?

(tak umyłam blat .-.)




- pół kubka płatków owsianych
- mleko (ja użyłam ryżowe). Tylko tyle, żeby zamoczyć płatki
- 1,5 banana (jeżeli są małe, wtedy weź dwa)
- kako według uznania
- daktyle (mogą być rodzynki)


Sposób:

Płatki zalej mlekiem i poczekaj chwile, niech zmiękną. Banany stratuj widelcem. Pokrój daktyle na drobne kawałki. Wymieszaj składniki z kako. Rozgrzej patelnie i smaż jak jajecznice. uważaj, żeby nie przypalić.




niedziela, 3 lipca 2016

Tygodniowy, treningowy plan na wakacje

Hej, przyznam się bez bicia, że bardzo długo mnie nie było. Wzasadzie od założenia bloga nie zrobiłam sobie przerwy większej niż tygodniowej, aż do teraz. Powód? Mam strasznego lenia. Nic mi się nie chcę. Jakby wraz z końcem roku szkolnego, odebranie świadectwa wyssało ze mnie całą motywacje. Nie chce mi się ćwiczyć, wychodzić z domu, gotować... Jedyne co bym robiła to oglądała i czytała  Grę o Tron pod kołdrą i wyjadała masło orzechowe łyżką. No ale koniec tego! Właśnie rozpisuje sobie plan w kalendarzu i zamierzam się go trzymać!

   Jeżeli masz teraz takiego lenia jak ja, spróbuj wykonać moje treningi. Jestem średniozawansowana, z małym budżetem, dlatego ćwiczę w domu. Nie lubię nudy, dlatego staram się, żeby każdy trening był inny. Zapraszam też do mojego poprzedniego planu: klik

Dzisiaj jest niedziela więc zaczynamy trochę od tyłu, ale kościół mówi, że niedziela to początek tygodnia, więc... chyba zostałam katoliczką w trenowaniu.

Niedziela- Uda oraz pośladki. od kilku tygodni wykonuje trening Agaty Zając. Naprawdę świetna autorka fitnesowego bloga. link do treningu. Wykonuje rozgrzewkę, 3 serie po 15 powtórzeń, rozciąganie.

Poniedziałek- Bieg na 5 km. Staram się biegać 1 km na około 6 min. czasami mniej, czasami więcej, zależy od podłoża.

Wtorek- Joga/odpoczynek. Byłam na Jodze raz w życiu, średnio, co prawda, mi się podobało, ale w postanowieniach noworocznych napisałam sobie, żeby chodzić na jogę. Chociaż w wakacje, spróbuje to spełnić.

Środa- Wolne/ ewentualnie taniec, Zuba itd. Lubię zostawić sobie jeden dzień bez planowania

Czwartek- Ramiona/ brzuch. Znowu trening z Bloga zacnych blogerów ^^. Ramiona wykonuje 3x10 z obciążeniem 3 kg. Brzuch 2x15  klik

Piątek- wolne :)

Sobota- Plecy&Klatka. Tym razem pilates ;) rozgrzewka, po czym po dwa razy każde wideo.

wtorek, 31 maja 2016

Sztuka nie noszenia makijażu

    Postanowiłam, że przez tydzień, dwa, nie będę nosić makijażu, by oczyścić moją cerę. Nie sądziłam, że wywołam tym sporą reakcję innych.
    Kiedy spotkałam się z przyjaciółką, od razu zapytała się mnie: "Czemu jesteś taka sante?". Wychodząc z domu, tata zadał mi pytanie: "Dlaczego jesteś bardzo blada?". Po przyjściu do szkoły, parę osób zmartwiło się, z jakiego powodu wyglądam na zmęczoną. Nie spodziewałam się, że taka błahostka, zmieni w jaki sposób inni mnie postrzegają. Zdziwiłam się również, bo ucierpiała moja pewność siebie. Przez te pytania oraz świadomość, że  nie wyglądam tak dobrze, jak zawsze, nie chodzę dumnie z uniesioną głową. Przecież to tylko kolorowy krem, korektor i szczoteczka z czarnym tuszem. Takie małe rzeczy nie powinny zmieniać najmniejszych zmian w postrzeganiu samej siebie. A jednak. Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego tak się dzieje. Niektórzy ludzie, mają sporo kompleksów, makijaż sprawia, że mogą je ukryć. Jednak to nie mój problem, więc w czym rzecz?
       Myślę, że niektórzy dzięki makijażowi chcą udawać kogoś, kim nie są. Kiedy ktoś jest ciągle smutny, często zakłada maskę pewności siebie, żeby nikt nie zorientował się, co się dzieje naprawdę. Uważam, że makijaż to moja maska pewności siebie. Zakładam ją, bo jakimś dziwnym trafem sprawia, że podnoszę własną wartość. A kiedy człowiek lepiej osobie myśli, może więcej. 
      Miałam napisać artykuł na lekcji polskiego, właśnie to napisałam. Wywołałam tym sporą dyskusję w klasie. Nauczycielka dopowiedziała jeszcze, że ludzie stają się trochę tacy, jak postrzegają nas inni. Miała w tym sporo racji. Jeżeli wszyscy wokół ciebie mają cię za inteligentną osobę, w końcu zaczniesz się tak zachowywać. Makijaż sprawia, że moja cera wygląda na czystą, oczy wydają się większe, a usta pełniejsze, dzięki temu inni postrzegają mnie za ładniejszą osobę. Przez to ja, będę czuła się ładniejsza. A jeżeli myślisz, że jesteś ładna, nie będziesz miała skrupułów, by do kogoś podejść. Nie będziesz się bała, że wyśmieją twoją brzydotę. Dzięki temu będziesz mogła przenosić góry.
   A ty, dlaczego nosisz makijaż? Masz może maskę, którą zakładasz lub kompleksy, jakie chcesz ukryć? Zapraszam do komentowania :).

sobota, 21 maja 2016

Weganizm, nowy okres w moim życiu.

    Mija mój pierwszy tydzień na czystko jako weganka :) Jeżeli chcecie się dowiedzieć dlaczego postanowiłam wyrzucić z mojej diety wszystkie produkty zwierzęce, co mnie do tego zmotywowało, co przekonało oraz mój śmieszny "bój" z rodzicami czytaj dalej :).

    Co spowodowało taką decyzję?

 Z Weganizmem po raz pierwszy miałam styczną poprzez znaną angielską youtuberkę Niomi Smart (klik) Jej foodbooki wyglądały pysznie, a ona sama emitowała pięknem, zdrowiem i pozytywną energią. No ale jak to w życiu bywa, zaczęłam podziwiać ją z daleka, nigdy nie sądząc , że sama kiedyś podejmę taką diametralną decyzję dotyczącą mojej diety. Trochę bardziej zainteresowały mnie opowieści dziewczyn, które zdecydowały się na przejść na weganizm, po walce z zaburzeniami odżywiania. Ten temat był bliższy mojemu sercu i w weganizmie zaczęłam szukać "spokoju ducha". Oglądnęłam dużo filmów Freelee the bannana girl(klik), that vegan caple(klik) i the vegan hero(klik). Do edukowałam się z tym jak są traktowane zwierzęta w mleczarniach, rzeźniach, kurnikach. Wszystko pasowało do siebie, oraz sprawiało że nie mogłam dłużej patrzeć na produkty zwierzęce.

Moja droga do zostania weganką:
  
Ograniczać mięso zaczęłam już od września, a całkowicie wyeliminowałam je w grudniu. Wyeliminowałam również inne produkty zwierzęce: mleko krowie, sery żółte. Czasami jadłam twarogi, serki wiejskie i bardzo rzadko jajka. Jednak wciąż nie byłam szczęśliwa, dokładałam swoja rękę do tortur i wyzysku zwierząt. Dopiero kiedy zaczęłam czytać "The china study" postanowiłam, że to już czas. Trzeba zostać weganką :)

 Co na to rodzice?

Kłótnie za kłótnią. "że to drogie", "nie zdrowe" tata mi nawet powiedział, że "bóg stworzył zwierzęta, żeby człowiek mógł je jeść", dodam tylko że tata w kościele ostatni raz był 5-6 lat temu. Mama za to powiedziała że "z rekrutowała mnie wegańska sekta", a siostra zaczęła mówić bezsensowne argumenty, które z życiem naprawdę mają mało wspólnego. Babcia patrzyła się na mnie jak ciele na malowany obraz. Jedynie wujek zareagował cywilizowanie. Wdałam się z nim w dyskusję i żadne z nas nie wyszło zirytowane! No ale cóż, rodzice muszą to zaakceptować, innego wyjścia nie mają :P
Co dalej?
Z blogiem? napewno będę wrzucała posty typu "weganka w szkole, czyli mój foodbook", moja lista zakupów, wegańskie kosmetyki, po prostu to co teraz tylko że bardziej wegańsko. Planuje dokończyć the china study i dać do przezczytania mamie. Może przestanie się czepiać :d.

Jesteś zagorzałym miłośnikiem mięsa, ale chcesz się do edukować? albo zrozumieć dlaczego zagorzała fanka białej kiełbasy porzuciła wszystko co od zwierzaków? o to link który może odmienić twój cały światopogląd:

sobota, 14 maja 2016

Sobotnie poranki: Czekoladowo-żurawinowy budyń jaglany.

Dzisiaj mój poranek znowu późno, no ale chyba mi wybaczysz, szczególnie , że mam przepis na pyszne, wegańskie śniadanie. Nie typowe, bo nie typowe, ale za to jakie pyszne. Przedstawiam przepis na Budyń Jaglany!




Co potrzebujesz?

  • mleko roślinne ok 1 szklanki
  • kakao 2-3 łyżeczki
  • kasza jaglana Pół szklanki
  • żurawina
  • ewentualnie cukier


Co należy zrobić?
ugotuj kaszę. Dodaj do siebie kaszę, mleko, żurawinę, kakao, a następnie zblenduj. Możesz podawać z bananami :)

mam nadzieje że smakowało :)

środa, 4 maja 2016

Czy promocje w rossmanie napewno się opłacają?

Zaczął się ostatni tydzień promocji -49% w Rossmannie. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że cieszę się niezmiernie. Ile ja tam pieniędzy wydałam... Zastanawiam się czy było warto. Dlatego zapraszam na post w którym mówię: co kupiłam-czy żałuje-czy polecam. Zapraszam również do komentowania i chwalenia się co wam udało się złowić ^^.


1. Ile wydałam? 
Odpowiedź jest bardzo prosta. Bardzo dużo. Na twarz ok. 47 zł, na oczy ok. 37 zł, usta ok. 20 zł. Wydałam moje wszystkie pieniądze :') pocieszam się, że łącznie zapłaciłam 104 zł, a bez przeceny zapłaciłabym 208 zł.

2. Co kupiłam?

 *  Twarz. 

  • Manhattan 3 in 1 easy match make up. w kolorze najjaśniejszym, soft porcelain. - normalnie kosztuje 33 zł. I co tu dużo ukrywać? Jestem zachwycona! kolor jest bardzo jaśniutki i w końcu mi pasuje. Nie świeci się mocno, nie brudzi, nie wysusza skóry, ani jej nie zapycha. Jestem nim zachwycona, jest on z pompką co umożliwia łatwą i higieniczną aplikacje. Polecam!
  • wibo Secret Duo Color 1- puder i roświetlacz którego używam do konturowania twarzy, nie mam dużego doświadczenia z bronzerami, aczkolwiek ten sprostał moim oczekiwaniom. Roświetlacz mieni się na boski, złoty kolor cena: ok 17 zł
  • Astor, Perfect stay conceler- jest naprawdę bielutki, aczkolwiek nie kupie go 2x. Dlaczego? a bo dla eksperymentu pod jednym okiem nosiłam korektor z astora za 33 zł a pod drugim z bell za 8 zł. Nie było widać różnicy.
  • lovely, magic pen. Jestem rudolfem na nosie, niestety nie widzę różnicy pomiędzy stosowaniem go a nie. większe zasługi przypisuje podkładowi
* Oczy


  • wibo, go nude, smokey edition. Normalnie kosztuje 44 zł. Jestem bardzo zadowolona, mam dzięki niemu wiele zabawy podczas malowania się. Wypróbowałam już kilka makijaży i w przyszłości może pokazać się post z tutorialem ^^.
  • eveline eyeliner- Bardzo, ale to bardzo mi się podoba! Nie robię sobie nim krzywdy w makijażu, łatwo się go aplikuje, dobrze wygląda, jest tani i dobrze się trzyma. Same plusy, polecam!
  • Lovely, Eye Brightener, rozświetlacz. ani w nim, ani w Białej karetce nie widzę różnicy. zaoszczędź pieniądze i ich nie kupuj :d
  • miss sporty, mini-me eye liner, tak jak w roświetlaczu ;-;.
  • wibo eyeshadow base- to pierwsza moja baza, więc nie powiem więcej niż to, że mi się sprawdziła :).
* usta



  • eveline, color edition w kolorze 709, kolor naprawdę boski. koralowy. jak dla mnie jaśniejsza truskawka. Taką pumatkę miałam już wcześniej, niestety zgubiłam w szatni od wf. Prezentuje się bardzo dobrze na ustach :)
  • wibo, lips to kiss, w kolorze 6. Jeszcze nie miałam okazji jej wypróbować, no ale cóż... ładny kolor :P
  • wibo, milion dolar lips. Trochę się zawiodłam na tym błyszczyku, miałam nadzieje że będzie wyglądał tak świetnie jak błyszczyk matowy z golden rose... niestety się przeliczyłam. jest bardzo "tempy w użyciu" nie zasycha dobrze na ustach, sprawiając że wciąż go czujemy, często zostaje na zębach, gdy coś zjemy. Nie trzyma się też świetnie. podobno wytrzymuje 4h. Tu jest zdj po 2:


A ty ile kupiłaś na promocjach? zapraszam do chwalenia się ^^






sobota, 30 kwietnia 2016

Co zrobić w tę majówkę?

Weekend majowy, dużo czasu, ładna pogoda (teraz, trzy dni temu, w Szczecinie padał śnieg, a teraz chodzę w krótkim rękawku). Ja mam jeszcze to szczęście, że po majówce są matury i idę do szkoły dopiero 9 (łączmy się w bólu z maturzystami). Jak fajnie wykorzystać ten czas? Jak odpocząć, spotkać się ze znajomymi i dobrze wspominać majówke 2k16? O to kilka moich pomysłów.

1. Zrób piknik.

     Ewentualnie grilla. Zbierz przyjaciół lub rodzinę, wybierz się do parku, rozłóż koc, spakuj jedzenie i ciesz się chwilą. Można też zabrać piłkę siatkową i podbijać. Świetnym sposobem na spędzenie czasu jest piknik dla samej siebie. Weź książkę, postaraj się zrelaksować.


2. Przeczytaj książkę.

     
 Czytanie naprawdę mnie relaksuje, sprawia, że mój mózg zwalnia swoje obroty i jest bardziej produktywny. Niestety w ostatnim czasie miała mało czasu, żeby poczytać. Przez majówkę mam w planie skończyć 4 książki:

  • Nie zadręczaj się drobiazgami kobieto Kristine Carlson- wypożyczyłam ją z biblioteki, żeby przeczytać coś, co pomoże mi nie skupiać się na liczbach ( o tym dlaczego chce przestać skupiać na liczbach, za niedługo pojawi się post ^^). Niestety nie doczytałam, że jest to książka typowo dla matek, zapracownych kobiet i mężatek. Cóż ale jestem kobietą i może kiedyś mi ta wiedza się przyda?
  • Alchemik Paulo Coleo- Lektura szkolna, chociaż nie mogę się doczekać przeczytania jej. Lubię taką literaturę i jestem podekscytowana na samą myśl o jej czytaniu. (dziwne?).
  • Dwie ostatnie to Pudełko w kształcie serca- Joe Hill i Dracula, nie umarły, powrót wampira- Dacre Stoker,  Ian Holt. Typowe horrory, jednak dawno nie czytałam literaury grozy i mam wysokie oczekiwania co do tych ksiąg.

3. Pojedź na przejażdżkę rowerem.


     Tylko nie jedź po znanych ci ścieszkach. Wybierz się z przyjaciółmi w nieznane ci miejsce, zgub się, baw się.

4. Porób zdjęcia, rozwijaj się kreatywnie



   Weź aparat, bądź komórkę i wybierz zrób pare fotek. Jeżęli nie lubisz cykać zdjęć, napisz wiersz, namaluj coś. Bądź kreatywna/kreatywny! O to kilka pomysłów na zdjęcia.

  • Znajdź fajne graffiti i za pozuj przy nim
  • zrób ładne śniadanie i sfotografuj je.
  • zrób zdjęcia lasu, łące, polu, rzece, kwiatom!
  • zrób ładny makijaż, artystyczne smooky, i pobaw się w swojego fotografa :)
  • Możesz zainspirować się zdjęciami, które są tutaj: (klik)

5. Idź pobiegać.

   Tę radę zawsze daje. Dla mnie bieganie to lekarstwo na całe zło. Zmotywować cię powinna muzyka (Klik), nie zapomnij się rozciągnąć! (klik).

niedziela, 24 kwietnia 2016

Co biegaczowi w duszy gra, czyli playlista cardio.


Dobry :) Jak tam dzisiejsze samopoczucie? Ja nie narzekam. Biegałam dzisiaj, endorfiny działają, a ja szerze się do ekranu komputera, jak głupi do sera. I jak tak sobie dzisiaj biegłam, natchnęła mnie inspiracja, żeby napisać ten post. Uwielbiam biegać, robię to reguralnie,  a reguralne biegi to samo zdrowie. Dlatego chciałam dzisiaj kogoś zmotywować i podzielić się moim szczęściem, wynikającym z biegania.  A jak się najlepiej motywuje poprzez muzykę. O to moje ulubieńcy ostatnich przebieżek.

1. The Script - Hall of Fame ft.will.i.am
               Listę otwiera moja ulubiona piosenka do biegania. Jest bardzo inspirująca. Słuchając jej mam wrażanie, że mogę góry przenosić. Kiedy słyszę ją, nagle mam tyle Energi co w 2 minucie biegu , a nie na przykład w 30.



2. Rihanna- work.
Bit jest dobry, często chodzi po głowie, dobrze się do niej biega.



3. Rammstein mein teil.
Naprawdę świetnie się do niej biega. Szczególnie wieczorem, czuje się ja taki "Bad ass"


4.OneRepublic - Counting Stars



5. Kevin Rudolf - Let it Rock ft lil wayne 


6. Taylor Swift - New Romanic


7. Florence + The Machine - Delilah

8. Nicki Minaj- monster verse
(to jest najlepszy wers w historii rapu, amen)



9. Iggy Azalea - Black Widow ft. Rita Ora

10. Bring Me The Horizon - Happy Song
Jedna z moich ulubionych piosenek. Na pewno ulubiony zespół :)

sobota, 16 kwietnia 2016

5 orginalnych i zdrowych pomysłów na drugie śniadanie!

Witam ponownie, dzisiaj przychodzę do was z pięcioma pomysłami na drugie śniadanie. Każdy pomysł jest mój własny, z czego jestem bardzo dumna. Każdy jest smakowity i bardzo często się nimi zajadam, kiedy znudzę się kanapkami. Pisząc tego posta, naszło mnie pytanie, Jakie jest najdziwniejsze śniadanie, jakie bierzesz do szkoły/pracy? Moje zdecydowanie ostatnie. Wychodzę na niezłego dziwaka :')

Pomysł numer 1 - Poniedziałek -  Twarożek z gruszką, bananem i pestkami dyni.


Co potrzebne?

- kostka twarogu, półtłustego/chudego
-jogurt naturalny
- pół gruszki
-pół bannana
-pestki dyni

Kocham te drugie śniadanie, ponieważ banan z twarogiem smakuje pysznie, gruszka dodaje słodkości. Najczęściej robię sobię takie śniadanie, kiedy mam wf. Świetnie sprawdza się jako posiłek potreningowy. Syci. Bannan szybko uzupełnia niedobór niektórych witamin spalonych podczas ruchu, twarożek daje białko, potrzebne do regeneracji mięśni. Pestki dyni dodają zdrowego tłuszczu, a gruszka? gruszka jest pyszna. :)

Pomysł nr 2 - Wtorek- Cynamonowa kasza jaglana z jabłkiem i rodzynkami.

 Co potrzebujesz?

- worek kaszy jaglanej
-dwa małe jabłka
- garść rodzynek
- cynamon

 Ugotuj kasze jaglaną (pamiętaj najpierw ją opłucz!), zetrzyj dwa jabłka, dodaj rodzynki i sporo cynamonu.

Z kolei te śniadanie biore najczęściej (z wyjątkiem kanapek). Czesto zdarza mi się zapomieć kupić chleba i tak się właśnie ratuje. Zawsze w domu mam jaglankę, jabłka i rodzynki.  Kasza świetnie oczyszcza organizm, pozatym wyjątkowo dobrze smakuje.

Pomysł 3 - Środa - bułka z kiełkami rzodkiewki i twarogiem



Co potrzebujesz?

- bułkę własnego wyboru, byle nie biała :)
- twaróg
-kiełki  rzodkiewki
- ewentualnie szczypiorek.

Utnij kawałek twarogu, połóż kiełki i szczypiorek. Przepraszam, miało być orginalnie, a ja tu bułki dodaje. :/. Jednak te kanapki były takie pyszne, że musiałam się podzielić! Kiełki smakują tak samo jak rzodkiewki, więc można je zastąpić. Kiełki zawierają naprawde dużo witamin, minerałów i białka, naprawde warto je jeść!

Pomysł 4 - Czwartek - Ryż Hawajski.


Co potrzebujesz?

- Ryż (pół torebki mi wystarczyło)
- Ananasa z puszki
- Kukurydze
- Seler
- Jabłko

Ugotuj ryż, Może być brązowy (chyba, nie próbowałam, ale dla odważnych świat należy). Zetrzyj jabłko (jedno mi wystarczyło jak chcesz więcej słodkości i mokrości to daj dwa) i kawałek selera. Uważaj nie przesadź! kawałek wystarczy! Dodaj kukurydze i ananasa w preferowanych wielkościach

Oszukiwałabym was, jakbym powiedziała że często to robię, aczkolwiek jest dobre, więc polecam!

Pomysł 5 - piątek - Jogurt z siemieniem lnianym i suszonymi owocami.

 Co potrzebne?

- jogurt naturalny
- siemie lniane. 2 łyżki
- suszone owoce (najbardziej pokochałam z suszonymi figami i morelami, aczkolwiek nie mam ich w domu często, więc na zdjęciu suszona żurawina w roli głównej)

Drugie śniadanie dla odważnych. Wiele razy  słyszałam głupi komentarz na temat tego śniadania, albo wielu ludzi się na mnie gapiło jak na dziwaka. Śniadanie jest upierdliwe, nie wygodne i smakuje tylko wybranym. Jednkak siemie lniane jest SUPER zdrowe i warto jej jeść. Wykorzystuje je do wielu rzeczy (nie będe zdradzała do czego, ponieważ mam w planie napisać o tym posta ;D)